Zaskoczenie
Powoli wakacje dobiegają końca , został tylko tydzien... Moje były hmmm bardzo zaskakujące. Przez miesiąc siedziałam jak co roku u taty , baardzo tęskniąc i spodziewając sie zarazem najgorszego, myslałam ze bedzie cos nie tak , ze wytnie jakis numer, przeciez zawsze tak robił ... został sam na miesiąc wiec okazje miał ale NIE ...bylam w meega szoku. Po powrocie nie mogłam sie nim nacieszyć o lotnisku juz nie wspominając ;p . Tak bardzo się cieszę ,ze go mam , tak bardzo go kocham a teraz zrobił bardzo powazny krok UWAGA ..... oświadczył mi się ;o ... moze to i szybko ale ja się ciesze ogromnie. Oczywiscie nie musze chyba wspominac ze sie zgodziłam. Bylo cudownie... najpierw powiedział jak to jest z jego strony klękając przede mną , mowiąc ze nie wyobraza sobie swojego zycia beze mnie i w koncu "Zostaniesz moją zoną" ... a ja co? a ja w bek , ale zgodziłam sie i rozładowująć atmosferę powiedzialam "dawaj pierscionek" ;p. Jak bardzo mozna sie zmienic dzięki miłosci, dzieki osobie ktorą się kocha... zmieniłam się ja , zmienił sie i On i to jak bardzo... ale moge się pochwalić ze usidliłam jednego z największych podrywaczy w moim miescie ;D . Bo to ja jestem ta wyjątkowa ... ta dla niego , a on jest tylko MÓJ i nikogo więcej , bo wyrwe kudły i oczy wydrapie ;p z resztą teraz jestem spokojna i wiem ze nie musze sie niczego obawiać ... HAPPY ;D buziaki ;** muaah
2008-08-23 11:13:23
skomentuj (1)
....
Opowiem wam historię ... zupełnie jak bajka a napisało ją prawdziwe zycie. Była sobie pewna dziewczynka , która ona w domu w którym wszyscy się kochali. Nigdy nie mogła na nic narzekać bo miała wszystko o czym tylko sobie zamarzyła. Miała najcudowniejszą mamę na świecie , lecz nigdy nie poznała czym jest miłość ojca... swą miłość pokazywał tylko materialnie , spełniając jej zachcianki, tym własnie chciał wszystko zrekompensować, to ze go nie ma , ze wybrał inne zycie. Właściwie dobrze się nad tym zastanawiająć nie wiadomo dokładnie jak na to patrzeć , ojciec? hmmm... to chyba ktoś kto powinien być przy chrzcie własnego dziecka , czyz nie tak? No wlasnie ... To co robił jej oraz jej najbliższym chyba juz na zawsze zostawi w niej ślad w jej pamięci , ogromny zal to coś co rownież pozostanie... Przez baardzo dlugi czas pozostawała wśród innych praktycznie niezauważalną, nie zupełnie totalnie nie zauważalną bo zawsze miała kogoś na kogo w mniej lub bardziej większy sposób mogła liczyć ale i tak pozostawala tą gorszą... Zamknięta w sobie , nie do rozszyfrowania , zagadkowa a wreszcie pytanie : " Kim tak naprawde ona jest" , "jaka jest" . Miała swoich "przyjaciół" lecz prawdziwa przyjaźń przyszła właśnie w tym najwłaściwszym momencie ... Jaka była? Najcudowniejsza na świecie , siostrzana to będzie chyba najbardziej właściwe określenie jej. Zawsze razem , to wlasnie przy niej nabrala pewności siebie , wiedziała ze jest ktoś na kogo zawsze moze liczyc , kto jest zupelnie bezinteresowny taki po prostu kochany. Przyszedł czas by rozstać się ale tylko z powodu szkoły bo i tak pozostawały zawsze razem... Nowe otoczenie było nie do konca takie jakby chciala ale i tak znalazła swoje bratnie dusze. I przyszedł czas , ze pojawił się ON . Gwiazda szkoły , znany wszędzie mozna smiało powiedzieć ze uwielbiany przez większość , a nawet jesli nie to nikt nie odwazył sie mu sprzeciwić lub powiedzieć cos nei tak.. I pewnego dnia tak dobrze myslicie , zauwazyl ją ... Spotkali się a ona poczuła jakby znala go wieeele czasu , było cudownie mozna smiało powiedzieć ,ze był jej ideałem . Pasowal jej pod kazdym względem i to własnie dzięki niemu rosła w siłę , poczuła się pewnie.Lecz nic nie trwa wiecznie , przyszedł czas kiedy poznal "lepszą" i bez słowa skonczył to co się zaczynało! Bardzo dlugo nie mogła sie z tym pogodzić lecz wiedziala ze jest zawsze przy niej jej siostra , ta z wyboru której wiedziala ze moze powiedziec wszystko , wiedziała że ją zrozumie ...przeżyła i to a nowe zwycięstwa wzmacniają jeszcze bardziej. Bardzo dlugo jeszcze to rozpamiętywała , starala się być przyjaciółką dla niego by tylko być blisko , nie wyszlo. W koncu ostatecznie się z tym pogodziła , wiedziala ze u niego dzieje się źle. Przez nowe "wybryki" i swoją byłą dziewczynę stracil wiele bliskich mu jakby się wydawało osob. W końcu przyszedł dzień w ktorym się ponownie spotkali , we dwoje. To ona starała się o to spotkanie, chciała mu pomoc , porozmawiać z nim. Po pewnym czasie ku zaskoczeniu wszyskich łącznie z nimi samymi , zaczeli być razem. To wydawało się takie niewiarygodne , "On z Nią" bo kto sobie nie zadawał tego pytania , a jednak na przekór wszystkim postanowili być razem... Niebawem nadszedł dzień w ktory był najgorszym dniem w zyciu. Stanęła przed ogromnie trudnym wyborem , nie chciała jej stracić jednak musiala skłamać by być z nim. Chciala mieć ich obojga , bo niby czemu nie mogło by tak być? Przebieg calej tej sytuacji wskazywal na to , ze dokonała wyboru , ze wybrała jego . Jednak nie było to prawdą. Nie pomogły słowa , tłumacznia wszystkiego , straciła kogoś kto był jej najcenniejszy, bo stracila siostrę! W życiu są momenty w których dziala się wbrew sobie a gdy chce się coś poprawić wtedy nie wychodzi tak jakbyśmy chcieli zeby było , ponieważ jest już za późno. Pewnych sytuacji nie da się już odwrócić , jedyne co to pozostaje nadzieja, ze przyjdzie kiedyś ten dzień w ktorym wszystko się ułoży i znów będzie tak samo jak dawniej... Co zyskała? Faceta który ją kocha i cały czas to udowadnia, który dla niej się zmienił i wie ze zrobi dla niej wszystko ! Są momenty zwątpienia , są kłótnie jak w kazdym związku ale to mija i zostają chwile ktorych nie jest w stanie opisac zadne słowo. Jak będzie czas pokaże , tak jak i na tym przykładzie bo życie pisze przeróżne scenariusze a my jestesmy po to by odgrywać rolę ktorą obecnie otrzymujemy a po niej jesteśmy wzbogaceni o kolejną lekcję , wyciągamy wnioski az w koncu żałujemy ze czegoś nie zrobiliśmy inaczej ... Czasu jednak nie da się cofnąć , musimy zyc dalej i cieszyć się tym co się ma ... Pozdrawiam wszystkich ;*
2008-05-18 00:51:44
skomentuj (5)
mmm.... błogo ;)
Dawno mnie juz tu nie było ... czas napisać kolejną notkę ;p . Dwa dni temu minęły 2 -mce odkąd jestem z Rafałem , to jeszcze niby nie jest zbyt długi okres czasu ale wydaje mi sie , ze juz co nieco mozna powiedziec =) . Jak narazie jestem totalnie zaskonczona , znałam go przeciez tyle czasu ale naprawde nie miałam pojęcia , ze potrafi taki byc . Nie spodziewałam sie, ze bedzie mi z nim az tak dobrze, jest przekochany . Widze jak sie stara, ze chce dla mnie jak najlepiej ,dba o mnie i cały czas pokazuje jak mu zalezy. Tak powinno byc , zawsze chciałam tworzyc z kims taki związek , zebysmy sobie ufali, zebysmy byli siebie pewni i utwierdzali sie w tym oraz zeby kazde z nas wiedziało jak nam na sobie zalezy i okazyło to . W związku kluczem do większości rzeczy jest szczera i tylko taka rozmowa. Ciesze sie ,ze umiemy ze sobą szczerze rozmawiac, mowic co nam pasuje , co nie , wydaje mi sie ze jest nam łatwiej z tego względu ze kiedys bylismy tylko kolegą i kolezanką i umielismty rozmawiac na rozne tematy dlatego teraz jest nam łatwiej ;D . Jak kazdy ma swoje wady ale nikt nie jest idealny i te drobne przewinienia mozna mu wybaczyc ;p . Bo prawdziwy facet powinien być : po pierwsze przyjacielem , po drugie w moim przypadku kims kto po częsci zastępuje ojca , po trzecie byc dobrym kochankiem ;p no i w przyszłości extra tatą ;D , kto wie moze w przyszłosci nie zapeszając oczywiscie bedzie mi dane sie o tym przekonac. Musi byc taki zebym czula się przy nim bezpiecznie , miała w nim wsparcie i wiedziała ze moge na nim polegac w kazdej sytuacji , no i własnie on taki jest ;* Mój ukochany mi$ ;D i ma dodatkowy + za świetnych rodziców ;p nie ma to jak tesciowa ktora obstaje za mną a nie za synem cokolwiek bym nie zrobiła czy nie powiedziala , jakie to jest budujące ;D ... dobra koniec tego bo za mdło sie robi ;p pozdrawiam ;) i zycze szczescia =)
2008-01-22 23:04:31
skomentuj (0)
Totalne zaskoczenie... "Kto by pomyślał" ;) ...
Długo nie pisałam...ale ostatnio na nic nie mam czasu, tak duzo się wydarzyło, ze jeszcze nie do konca chyba to wszystko do mnie dochodzi... Aaaa musze to wykrzyczec , jestem taaaka szczęśliwa ... "Kto by pomyślał"? ja i mr. R razem... Po tylu przejsciach, prawie jak w Brazylijskiej telenoweli jak to slusznie podsumowala moja sis ;). Nie wierzę jeszcze w to do konca, jak to wyszło? Czemu tak się stało? Najlepsze jest to , ze widzę jego przemianę , widzę to jak się stara. Sam przyznaje się do swojej słabości co do mojej osoby ;D wierzę i chce wierzyć ,ze to wszystko jest naprawde szczerze. Hmmm... a moze to zbyt piękne by mogłobyś prawdziwe? Wszystko i tak wyjdzie z czasem a swoją drogą to ciekawa jestem ile wytrzymamy ze sobą ;p . Uwielbiam jak on na mnie "tak" patrzy , jak pisze mi, ze mu zalezy i ,ze nie pamięta kiedy ostatnio byl taki szczęśliwy no i to gdy pisze ze jestem jego "kochaną złośnicą" przy ktorej kazdy dzien staje się piękniejszy...bo ja go uwieelbiaam ;D . Chcę zeby tak juz było, zeby to trwało i trwało... cieszę sie, ze jest i ze to własnie on... ! A czas i tak pokaze wszystko.... pozdrawiam =)
2007-11-25 02:55:51
skomentuj (3)
Dłuuuga przerwa ... wracam do pisania bloga ?? Hmmm.... moze moze =)
O loosie jak ja juz dawno nic nie pisałam, nie wiem ale jakos tak ostatnio totalnie brak mi weny twórczej. Hmmm... mamy juz 2-gi miesiąc szkoły jak narazie jakoś daję radę =). Nieco gorzej przedstawia się sprawa jeśli chodzi o sprawy prywatne. Pozegnałam się raz na zawsze z tym dziaadostwem w postaci mr R and A ... a wydawało się, ze juz bedzie dobrze, no ale coz takie jest zycie. Powiedzialam sobie jedno: NIE DAM SIĘ WIĘCEJ OSZUKAĆ! i nie pozwolę nigdy więcej na to by jakikolwiek koleś leciał ze mną w kulki. Chyba mam to samo podejscie które miałam kiedys i nie powiem bo własnie dzięki niemu jakos jeszcze się trzymam =). Wiem tez , ze koles ktory bedzie chciał być ze mną musi się baardzo o to postarać i muszę być pewna jego na 100%. Ale dobra dosc juz pisania o facetach bo ile to mozna ;p . Hmm... zaczęłam w koncu chodzic na prawo jazdy, narazie mam dopiero wykłady ale juz pod koniec listopada bede zdawałą egzanim wewnętrzny, poźniej tylko jazdy i egzanim. Mam motywację zeby zdac go za pierwszym podejsciu ;D w koncu zakład to zakład ;p. Chciałabym się zająć jakimś jeszcze zajęciem dodatkowym, ostatnio myślałam o tym zeby zapisac sie na tance towarzyskie ;). Zobaczę jeszcze co z tych moich planow wyjdzie ale chciałabym =). Hmm... na dzis juz koniec , niebawem napiszę ;)
2007-10-23 20:47:44
skomentuj (1)
Zmiany , zmiany , zmiany > in the USA !
O loosie jak ja juz dawno tu nic nie pisałam az wstyd ;p Przez cały ten czas jednak baardzo duzo sie zmieniło i ogólnie sporo się działo. Zacznę od wspomienia na temat wakacji , które juz minęły (dla mnie jeszcze nie , ale o tym za chwilkę). Początek wakacji trzeba przyznać , że był trochę nudny ale za to wszystko rozkręciło się na dobre w sierpniu... Był meega udany wypad do Kołobrzegu z moją kochaną ciućką (skarbie tęsknie straasznie ;*) no i ogólnie trochę się zaczęło zmieniać, niekoniecznie na pozytywnie i mam tu na myśli Adama z którym wszystko zaczęło się sypać. Tak jak myślałam ,że jak wróci jego była to to wszystko juz nie bedzie takie "różowe" ale miałam swiadomosc tego w co się pakuję więc nie będe na nikogo zwalać winy. Z resztą szczerze...nawet go rozumiem bo napewno ciężko jest się rozstać z osobą z którą było się 2,5 roku i z którą ma się tyyle wspomień. Ale z drugiej strony ludzie są ze sobą nie po tyle czasu i się rozstają, z resztą te jego zapewnienia pomimo ,że mówiłam mu o swoich obawach o tym ze mysle ze traktuje mnie tylko jako lekarstwo etc... Cieszę się z tego , ze nie ma mnie teraz w Polce i ze ma te 2 tygodnie (no teraz tydzien ;p) zeby to wszystko sobie przemyslec i dojsc do jakis wniosków. Jak wroce to nie dam juz się wodzić za nos i albo "rybki" albo "akwarium" jak to mówią. Teraz jestem w Stanach, poznałam fajnego chłopaka któremu się spodobałam ;p , spędzamy ze sobą sporo czasu i nie nudzi mi się tu w ogóle, poza tym doczekałam się w końcu laptopa > jest biało srebrny ;p w koncu trzeba sie jakos wyrózniać ;). Zaczęła się już szkoła ... ciekawa jestem co to będzie, boje sie tylko tego ze przez te 2 tygodnie narobiłam sobie zaległości ;/ ale damy radę =) . Poza tym to chciałabym juz wracac... tęskno mi za wszystkimi... a nawet i za szkołą ;p . Za tydzien jestem juz z powrotem , powoli realizuję wszelkie zamówienia i niedługo zabawię się w mikołaja hahaha buuuziaaaki ;*
2007-09-07 05:13:29
skomentuj (3)
Temat zażegnany ? Mam nadzieję, ze tak własnie jest .... ! || Coś nowego ? hmmm...
Czas na kolejną notkę. Po wielkich staraniach chyba mogę z czystym sumieniem powiedzieć,że odpuściłam sobie w końcu mr. "R" . Może to jest tak,że po prostu go nie widuję ale nie mam już tego ukucia w serduszku, które miałam na wspomienie o nim , które pojawiało się nawet wtedy gdy co śmieszne robił się dostępny na głupim gadu. Ale hmmm... w sumie to co w tym dziwnego? Byłam po prostu najzwyczajniej w świecie zakochana i to jak . Każde jego zachowanie nawet najgorsze zawsze jakoś starałam się tłumaczyć, brałam winę na siebie... Nie docenił mnie ale może to i lepiej ,że tak się stało. Lepiej dlatego ,ze wiem ,że jak juz z nim bym była jeszcze bardziej bym była zraniona ale pomimo tego byłabym z nim. A jaki sens miałoby tkwienie w toksycznym związku? Znam takie pary i wiem,że ich zachowanie mija się z jakim kolwiek celem. Mam nadzieję,że nie jest to tymczasowe i,że naprawde go sobie odpuściłam... Ale dobra dość już o nim . Niedawno zaczęłam się spotykać z pewnym chłopakiem , ja traktuję go jako kolegę , niestety on mnie jako koleżanki nie traktuje. Poznałam go przez swoją koleżankę z klasy i jest on byłym chłopakiem jej przyjaciółki(którą z resztą znam). Z początku miałam obiekcje co do tego zeby się z nim spotykać bo nie chciałam jej skrzywdzić(ona chyba dalej coś do niego ma). Rozstali się jakieś 2 miesiące temu a ona obecnie nie jest w Polsce więc moze to być tak ,że teraz mowi ze nic do niej nie ma i ,że nie chce z nią być a jak ona wróci moze być inaczej. Na odległosć wszystko wydaje się prostsze , bo nie widzi się danej osoby i potrafimy załączyć tzw "wyjeb" mówiąc wprost ;p. Hmmm... co prawda ja z początku miałam inaczej przedstawioną "hisotrię ich rozstania" dlatego nie mogłam zrozumieć czemu nie wybaczył jej jednej zdrady. Uważam ,że każdy ma jakąś chwilę słabości i czasem warto dać drugą szansę osobie na której naprawde nam zależy a byli ze sobą 2 lata więc nie był to związek na zasadzie "ot tak! , bo jesteśmy razem". Po pewnym czasie od samego zainteresowanego dowiedzialam się jak to było naprawde i hmmm... powiem ,że nie spodziewałabym się tego po niej. Wydawala się taka niepozorna no i nie zdradziła go tylko raz , po tym jak dał jej drugą szansę zrobiła to jeszcze raz. Ale tak jak to w powiedzeniu "cicha woda brzegi rwie" :]. Szczerze to nie uważam ,zeby to był koleś dla mnie , nie chcę być z nikim na siłę. Ja żeby byc z kimś , muszę być tego pewna w 100%, nie ma innej opcji ;p a puki co jestem wolna ;D ! No i tak na zakończenie kawałek tekstu pewnej piosenki która ostatnio mi się spodobała ;p :
"O mnie się nie martw, o mnie się nie martw
Ja sobie radę dam
Jesteś to jesteś, a jak cię nie ma
To też niewielki kram
Jeśli chcesz wiedzieć same zmartwienia
Tylko przez ciebie mam
O mnie zapomnij, o mnie się nie martw
Ja sobie radę dam "
Będe pisać jak nastąpią jakieś zmiany ;) !
2007-07-13 23:45:32
skomentuj (2)